Mój dwudniowy tydzień pracy.

Ponad rok temu moja sytuacja zawodowa po raz kolejny uległa zmianie. Na świat przyszła nasza druga córka i tego dnia zostaliśmy rodzicami całkiem zacnej gromadki (naszej ukochanej trójki). Wszystko nabrało innego znaczenia, koloru i zapachu (wiecie o co chodzi ;).

Po raz trzeci musiłam przeorganizować swoje życie, i w miejsce intensywnej pracy wstawiłam dom, dzieci i rodzinę. Oczywiście mogłabym skorzystać od samego początku z opcji opiekunki, ale jak wiecie wraz z przyjściem na świat mojej córki, pojawił się Covid, który diametralnie na kilka miesięcy zmienił nie tylko moje życie i codzienność, ale życie i codzienność każdego z nas.

Jak wiecie razem z Grześkiem, prowadzimy kanał na YT „Kręcimy nieruchomości” – na którym raz w tygodniu pojawia się nowy odcinek.

Od marca do maja mogliśmy nagrywać jednie vlogi i to w okrojonym składzie – sam Grzesiek. Tutaj link do ostatniego vloga

Moje pierwsze nagranie zrealizowałam w maju niemalże z naszą córką na rękach, po pół-rocznej przerwie. Chcecie zobaczyć jak to nagranie wyglądało i zobaczyć naszą małą przytulankę wskakujcie tutaj.

Później po mału organizowaliśmy kolejne nagrania, wszystkie z naszą córką na pokładzie.

Dopiero we wrześniu udało mi się znaleźć na tyle zaufaną osobę, żebym zarówno ja, jak i nasza mała królewna – czuła się bezpiecznie.

TYLKO DWA DNI NA PRACĘ – CO MOŻNA ZROBIĆ Z TYM CZASEM

Jak to się stało, że mam tylko dwa dni w tygodniu na pracę. Ano tak, że praca mojego męża wymaga od niego niemalże 100 procent zaangażowania i dyspozycyjności, i na razie zdecydowaliśmy, że to on będzie miał swoje pięć minut, do czasu aż mała nie podrosie na tyle, aby spokojnie zostać z nianią i tatą na cały dzień (bez mojego wsparcia w postaci karmienia).

Wtedy ja będą mogła zaangażować się bardziej zawodowo, proste.

Ale kto zabroni matce dbającej o swoje dzieci i dom – zacząć budować Imperium już teraz. No kto?!

A, że nie samymi dziećmi człowiek żyje, więc ja swoje plany też mam, i wcale nie będę czekała w ukryciu, aż dostanę swoją szansę tylko działam już teraz z tym co mam, czyli moimi dwoma dniami w tydoniu.

CO UDAJE MI SIE ZROBIĆ – a co już niestety nie

Skoro mam tylko dwa dni w tygodniu to powiem wam jak je dzielę i co udaje mi się zrobić, a co nie.

Te dwa dni to czwartek i sobotą, w te dni też możecie zobaczyć, że nawet na social mediach jestem bardziej aktywana, więc u mnie zasada bycia codziennie w sociel mediach nie działa, chociaż bardzo zależy mi na tym aby Instagram @KręcimyNieruchomości był chętnie odwiedzanym miejscem, to nie zrobię tego kosztem moich wartości. Nasz Instagram

DO DZIEŁA

Przeważnie jest tak (jeżeli uda mi się wszystko perfekcyjnie wcześniej przygotować i zaplanować), że startuję z pracą ok godz 9-9.30. Dzień wcześniej robię dokładny plan tego co chce zrealizować następnego dnia.

Pamiętajcie też, że jeden dzień przeznaczam na nagrania (chociaż nie zawsze tak jest, bo Grzesiek nagrywa też vlogi więc mamy zawsze materiału z zapasem, gdyby się okazało, że któregoś tygodnia nie możemy nic nagrać, bo jesteśmy np. chorzy lub z innych powodów jest to niemożliwe).

Wtedy taki piątkowy wieczór jest w całości przeznaczony na przygotowanie scenariusza i planu nagrania. Tego wieczoru nie oglądam Netflixa, zresztą bardzo rzadko go odlądam, wolę coś przeczytać.

Ale jeżeli jest to dzień, w którym nie nagrywam, wtedy mam dokładny plan nad czym poza nagrywaniem odcinków, chce pracować – tak powstał ten blog, pracowałam nad nim przeważnie w czwartki i Dominik, który tworzył dla mnie tą stronę wiedział, że najbardziej aktywana będę właśnie w czwartek, więc w pozostałe dni, czekał wytrawale do wieczora, aż położe najmłodszą, jeżeli miał jakieś pytania.

Na początku bardzo mnie to frustrowało, że np. nad reklamą w social mediach lub robieniem napisów na Youtube mogę pracować tylko raz w tygodniu, bo jeżeli czegoś nie dokończyłam to to MUSIAŁO czekać do następnego czwartku – wiem, że nie każdy by tak umiał i szanuję to, mi również na początku wydawało się to równie irracjonalne, ale nauczyłam się z tym żyć.

Na co dzień nie mam zbyt wiele czasu, aby nawet zajrzeć do telefonu, bardzo często sms którego dostałam rano, odczytam dopiero wieczorem – ale tak wygląda wychowywanie trójki dzieci, w tym zdalne nauczanie i szybko rosnący niemowlak.

I mimo że mamy panią, która nam pomaga w ogarnianiu domu i dziadka bez krótego nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania – TO i tak nie poleżę wciągu dnia, no nie ma opcji.

Np. dzisiaj kiedy piszę ten tekst jest czwartek i mam jeszcze 30 min, bo Hania wychodzi o 15.00, a listę zrobiłam wczoraj dość pokaźną z zadaniami do zrobienia, i udało mi się zaledwie z 13 punktów zrealizować 4!, reszta musi czekać do następnego tygodnia. Tak dokładnie to wygląda.

CZEGO NIE ROBIĘ tego dnia

W czwartki i soboty na pewno nie gotuję, znaczy gotuję ale dopiero obiado-kolację.

Ten czas kiedy moja córka ma nianię jest dla mnie święty, nie przeglądam w tym czasie Instagrama – choć kocham go przeglądać, nie gapię się w okno i czekam na wenę tylko siadam i piszę ( później będę poprawiać), nie dzwonię do znajmomej pogadać, nie gadam też na Messendzeże chyba że to jest moja córka (ale ją też często blokuje, jeżeli się okazuję, że ma za dużo pytań:)), nie jadę na zakupy, nie rzucam się na sprzątanie, wyciąganie czy wstawianie zmywarki, pranie, prasowanie nie istanieje dla mnie tego dnia.

Jest tylko lista i zadania, BO  bardzo mi zależy na tym, aby posuwać się do przodu, nawet w warunkach tak nieidealnych jak moje.

Te kilka godzin to jest cenny dla mnie czas i na dam go odebrać pierdołom.

GDYBY ŚWIAT BYŁ IDEALNY

Ale nie jest, więc zdaża się dość często, że muszę w tych godzinach (przeznaczonych tylko na pracę) załatwić też rzeczy związane z domem, dziećmim (np. umówic wizytę u okulisty dla mojej córki, czy sprawdzić badania mojego syna z ostatniej morfologi), sprawdzić pocztę (bo coraz więcje dostajemy zapytań – czy nagramy tą czy inną nieruchomość) mimo to zdaje sobie sprawę, że lepiej mieć te dwa dni w tygodniu niż ich nie mieć i cieszę się zawsze bardzo kiedy zliża się czwartek, bo to jest MÓJ CZAS.

SUPERWOMEN

Wiem też, że prawdopodobnie kiedy przeczyta ten wpis mężczyzna to pomyśli sobie – ale kosmos, o co chodzi? Ale wiem też, że wiele dziewczyn czy kobiet zrozumie mnie dostkonale.

I ja drogie dziewczyny rozumiem Was doskonale, bo zadań mamy bardzo dużo, i dużo więcej spraw jest na naszej głowie niż na głowie mężczyzn – dlatego musimy dostosować nasze działanie do naszych możliwości, ale też zwiększać nasze możliwości, bo wierzcie mi każdy facet jest w stanie wstawić pralkę czy wyprasować sobie samodzielnie koszulę.

Mój mąż robi to sam, i kiedy wraca do domu a zlew jest cały zastawiony to wcale nie pyta co ja robiłam cały dzień (wie, że to byłoby duże ryzyko) tylko po prostu wstawia tą zmywarkę, tak samo gotuje w każdą niedzielę i w tygodniu i to nie jest NIC dziwnego ani dla niego ani dla mnie.

Bo jeżeli zostałabym z tym wszystkim sama to wtedy w czwartek czy w sobotę (zamiast nagrywać czy pisać bloga) musiałabym nadrabiać zaległości, a wtedy na pewno z pracą zawodową nigdzie bym się nie posunęła, a na pewno nie do przodu.

Drogie Panie i Drodzy Panowie nie ważne tak naprawdę ile czasu poświęcacie na swoją pracę, ważne czy idziecie w kierunku, który sobie obraliście. Tylko to się liczy. Do dzieła.

Zapisz się do newslettera – tutaj

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Loading...